STADION GÓRNIKA Na razie wirtualny, czy będzie realny?
Nowoczesny stadion Górnika Zabrze to marzenie każdego kibica. Póki co, trzeba spełnić marzenie o dopuszczeniu stadionu do wiosennych rozgrywek z udziałem publiczności. Mała modernizacja trwa. – Zainstalowano już 5 tysięcy krzesełek, o bramofurty też nie ma się co martwić – uspokaja dyrektor Czesław Żelichowski z MOSiR-u.
A co ze stadionem marzeń dla 32 tysięcy kibiców? I za ile?
Nowy stadion Górnika potrzebny od zaraz!
To hasło kibiców zabrzańskiego klubu wpisało się już na dobre w rozmowy o budowie stadionu przy Roosevelta.
Podczas styczniowego spotkania noworocznego z kadrą Górnika, gwiazdami klubu sprzed lat i przedstawicielami Allianz Polska, prezydent Małgorzata Mańka-Szulik przekonywała, że jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, to jesienią tego roku zaczną się pierwsze prace na stadionie przy Roosevelta.
Czy jesień 2010 to realny termin rozpoczęcia prac na stadionie Górnika?
Realny, nierealny, ale na pewno idealny – dla obecnej prezydent Zabrza marzącej o przedłużeniu swojej kadencji, bo właśnie na listopad przypadają wybory samorządowe. Rozpoczęcie prac na stadionie Górnika obok przecięcia wstęgi w nowym budynku Śląskiego Centrum Chorób Serca, to dwa mocne uderzenia w najgorętszym okresie kampanii wyborczej, na które liczy Małgorzata Mańka-Szulik.
O ile budynek ŚCCS już stoi, to ze stadionem sprawa nie wygląda różowo. Póki co nie ma jeszcze kompletnej dokumentacji projektowej stadionu, nie mówiąc o pozwoleniu na budowę.
Ale kibice Górnika to spory i liczący się elektorat. Trzeba o niego zawalczyć przynajmniej obietnicami. „Będę z uporem maniaka dążyć do realizacji tego celu!” – tymi słowami prezydent Mańki-Szulik, które padły w jednym z wywiadów dla portalu SportSlaski.pl, zachwycają się kibice na stronie poświęconej budowie stadionu.
Jak wiele może zdziałać upór Pani prezydent? Na pewno nie rozmnoży pieniędzy w budżecie miasta.
Miliony wyssane z palca
Mówi się o stadionie za 200, w porywach – za 360 milionów. Tymczasem rzeczywistość jest brutalna. W budżecie miasta na 2010 rok, w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym, w rubrykę „modernizacja stadionu im. Ernesta Pohla” wpisano 150 milionów złotych. Nie więcej i nie mniej. Czy miasto wybuduje stadion Górnika za 150 mln złotych? Okazuje się, że nawet z taką kwotą może być problem.
Z budżetu miasta wynika, że w 2010 roku na realizację zadania, jakim jest budowa stadionu, przewidziano zaledwie 6 mln 300 tysięcy złotych. Na 2011 rok zarezerwowano zaledwie 8 mln zł. Na 2012 – rok, w którym budowa stadionu miałaby dobiec końca, też przewidziano tylko 8 mln złotych!
Z pewnością nie da się wybudować stadionu za 22 mln 300 tysięcy złotych. Nadzieja w środkach zewnętrznych. Różnych – unijnych, z ministerstwa sportu.
Tadeusz Dębicki, prezes Stadion w Zabrzu sp. z o.o. realizującej inwestycję: – Oczywiście, zamierzamy ubiegać się o pozyskanie funduszy zewnętrznych na budowę stadionu Górnika. Zarówno bezzwrotnych jak i zwrotnych.
– Jednak najpierw musi być przygotowana dokumentacja projektowa i uzyskane pozwolenie na budowę – informuje Dębicki.
To zadanie absolutnie numer 1. Dlatego w spółce Stadion w Zabrzu nikt nie zastanawiał się jeszcze, gdzie dokładnie, poza ministerstwem sportu, po pieniądze na stadion można się udać. Wiadomo jedynie, że możliwości pewnie trochę jest.
Tymczasem w budżecie miasta na 2010 rok błyszczy kwota 6 mln 300 tysięcy złotych z przeznaczeniem jedynie na: dokumentację techniczną i pozwolenie na budowę. O budowie nie wspomniano.
Zwrócił na to uwagę Borys Budka, radny Razem dla Zabrza podczas grudniowej sesji rady miejskiej, na której uchwalono dokapitalizowanie spółki Stadion. – W budżecie miasta, przygotowywanym i przedstawionym przez prezydenta miasta Zabrze, kwota jest tylko i wyłącznie przewidziana na prace projektowe. Oczywiście! Bo nie ma szans ruszyć z budową stadionu – mówił radny Budka.
Nie będzie więc stadionu nawet za 150 milionów?
Łukasz Urbańczyk, radny Platformy Obywatelskiej: – Niech Pani prezydent pokaże, gdzie w budżecie miasta znajdzie taką kwotę. Do tej pory się tego nie doczekaliśmy.
Borys Budka: – Rzesza fantastycznych kibiców Górnika będzie mamiona obietnicami, że będzie stadion. A nie ma pomysłu, jak to sfinansować.
Wydają pieniądze nie wiadomo na co
Z budżetu miasta wynika, że w 2010 roku na realizację zadania, jakim jest budowa stadionu, przewidziano zaledwie 6 mln 300 tysięcy złotych. Na co zostanie wydana ta suma? Na pewno nie na jakiekolwiek prace budowlane – rozkopy, wykopy. Do tego droga daleka.
Właściwie nie wiadomo dokładnie na co miasto wyda ponad 6 milionów.
Z projektu budżetu miasta wynika, że kwota ta powinna powędrować na: „wybór konsultanta projektu, opracowanie kompletnej dokumentacji technicznej, uzyskanie pozwolenia na budowę, wdrożenie procedur przetargowych na wybór inżyniera kontraktu i wykonawcy I etapu robót dla uzyskania min. 10 000 miejsc siedzących pod zadaszeniem”.
Problem w tym, że podczas grudniowej sesji rady miejskiej, skarbnik miasta Piotr Barczyk, poinformował, że 6 milionów 300 tysięcy zł trafi na cele związane ze stadionem, ale nieco inne.
– 900 tysięcy złotych przeznaczone jest na objęcie udziałów w spółce „Stadion”. 4,2 miliona złotych jest zaangażowane w podpisaną umowę z wykonawcą dokumentacji technicznej stadionu Górnika. Pozostaje kwota 1,2 miliona złotych, która ma być przeznaczona na tzw. małą modernizację stadionu – wyliczał Barczyk na grudniowej sesji rady miejskiej.
Czy za parę miesięcy okaże się, że nie ma pieniędzy na inżyniera kontraktu i wykonawcę I etapu robót na stadionie?
Łukasz Urbańczyk: – Na pewno będę monitorował ten temat, a wszyscy będziemy mieli okazję przekonać się czy wystarczy środków na te zadania.
Wybujałe apetyty Pani prezydent i architektów
W kwietniu 2008 roku, na zaproszenie prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik, szerokiemu gronu osób – zabrzańskim radnym i władzom klubu zaprezentowano trzy koncepcje nowego stadionu Górnika Zabrze.
Radny Urbańczyk tak wspomina wybór jednej z nich: – Przedstawiono trzy projekty stadionu, nikt nie słuchał głosu radnych, którzy mówili żeby wybrać tańszą koncepcję, którą da się zrealizować. Pani prezydent powołała ekspertów, zespoły, opiniowała to w przeróżnych gremiach. Sama ustalała kryteria oceny, sama wybierała tę koncepcję, która ostatecznie wygrała.
Miasto podpisuje umowę na stadion do 200 milionów złotych. W którymś momencie okazuje się, że wybrany przez Panią prezydent projekt stadionu będzie kosztował dużo więcej niż 200 milionów. Projektanci zaszaleli. Ma być Elite, bo taki wymarzyła sobie Pani prezydent. Mimo, że koncepcja programowo-przestrzenna mówi o kategorii 3-ciej czterostopniowej standaryzacji UEFA. A z przygotowanego na zlecenie miasta kosztorysu inwestorskiego, wynika, że budowa stadionu Elite pochłonie ponad 360 milionów złotych. Dla radnych to niespodzianka.
– W budżecie miasta nie ma na to pieniędzy, każdy kto zna budżet miasta, wie, że nas na ten stadion nie stać – zauważył radny Budka podczas grudniowej sesji rady. A Rafał Marek, radny PO pytał wtedy: – Dlaczego coś, co zleciliśmy za 200 milionów jest za 362?
– Jeśli jest taka sytuacja, to niech projektant albo poprawi projekt, albo wyrzućmy ten projekt do kosza i zlećmy nowy – stwierdził Rafał Marek. – Nie może być sytuacji, że projektant zna warunki brzegowe, podpisuje umowę i nagle z 200 milionów robi się 362 miliony – mówił radny.
– Trzeba ograniczać zdecydowanie apetyty projektantów, bo oni nie zawsze są z tej planety. Chcieliby robić sobie pomniki i nie zawsze to się udaje – podsumował wówczas Jerzy Wereta, radny lewicy, zwracając się do wiceprezydenta Adama Kurbiela nadzorującego inwestycję.
Władze miasta obiecały więc ukrócić apetyty projektantów. – Proszę się nie martwić tą kwotą 362 milionów złotych. Pójdzie wskazanie do projektanta: proszę robić do 200 milionów złotych – zapewniał Kurbiel.
Okazało się, że miasto planuje budowę stadionu Górnika Zabrze etapami. I etap prac będzie kosztował do 200 milionów złotych. Jak twierdzą władze miasta za tę kwotę zadaszonych miałoby zostać około 18 tys. miejsc. Przebudowana zostałaby część obiektu, kształtem przypominająca literę "L" – od strony ulic Damrota i Roosevelta. Powstałby też parking podziemny.
Wszystko ma być tak dopięte za 200 milionów, żeby było możliwe oddanie stadionu do użytku. – Mimo, że nie w pełni ukończony, będzie funkcjonował – przekonują władze miasta. A w przyszłości, jak będą kolejne miliony, ma być rozbudowywany. I to ponoć jest możliwe.
10 ekspertów za milion dwieście dokona cudu
Wskazanie do architektów, by robili projekt do 200 milionów niestety nie starcza. Wyrzucenie projektu do kosza i zlecenie nowego nie wchodzi w grę. Pogrozić paluszkiem można, ale apetytów projektantów to nie ukróci.
Władze miasta postanowiły, że projektantów w spółce Stadion przypilnuje fachowiec. Najlepiej grupa ekspertów, bo jeden to za mało. Niech od razu będzie 8, a nawet 10-ciu. Za milion dwieście.
Czy warto wydać takie pieniądze? Zdecydować mają radni. Na grudniowej sesji rady toczy się burzliwa dyskusja. Tzw. konsultanci dokumentacji projektowej, jak przekonuje wiceprezydent Adam Kurbiel, są potrzebni, by stwierdzić, czy architekci zmieszczą się z projektem stadionu w 200 milionach złotych. Mają szukać oszczędności, sprawdzać dokumentację pod kątem prawnym, pomóc załatwić pozwolenie na budowę.
Radny Urbańczyk, z wykształcenia dr inżynier architekt, uważa to za absurd: – To projektant musi odpowiadać, za to czy projekt jest zgodny z obowiązującymi przepisami prawa i technicznymi. Do każdego projektu składa oświadczenie, że jest zgodny. Można go z tego rozliczyć.
Radny Rafał Marek również martwi się tak sporym wydatkiem na konsultantów. Przypomina, że miasto podpisało umowę na projekt stadionu za 200 milionów. A jeśli zrobiło się z 200 mln 360, to miasto ma prawo zerwać umowę z projektantami. Bez podawania przyczyn. Radny Rafał Marek zaznacza też, że zgodnie z umową, to projektant ma przynieść pozwolenie na budowę, bez pomocy konsultantów.
Łukasz Urbańczyk: – Nie można pomagać załatwiać projektantowi pozwolenia na budowę albo sprawdzać, czy to co stworzył jest zgodne z dokumentami, do których musiał się dostosować, na przykład do wcześniej wydanych pozwoleń.
Rafał Marek podczas grudniowej sesji rady: – Czy musimy wydać 1 milion 200 tysięcy złotych, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, że zamówiliśmy coś za 200 mln, a nie za 362 mln? Jak władze miasta i spółka Stadion mogą chcieć zatrudniać konsultanta, który będzie wskazywał profesjonalnej firmie projektowej, która wygrała przetarg, gdzie ma mieć oszczędności?!
To niegospodarność. Ale po długiej dyskusji na grudniowej sesji, radni zgadzają się wydać milion dwieście. Przekonują ich wiceprezydenci Adam Kurbiel i Krzysztof Lewandowski.
Zwyciężył argument na pograniczu szantażu – konsultanci są potrzebni i tak czy owak zostaną zatrudnieni. Można, ale nie warto rozpisywać przetargu na ich pozyskanie, bo to potrwa z 3 miesiące. A i drożej będzie. Tak jest taniej i szybciej. Czekać nie ma co, bo terminy gonią. Jak radni wybiorą przetarg, to będą winni przekroczenia terminów.
Na sesji rady miejskiej, 14 grudnia wiceprezydent Kurbiel zapewnia, że jeśli radni przegłosują uchwałę o dokapitalizowaniu spółki Stadion kwotą 1 miliona 200 tysięcy, to od jutra zespół konsultantów będzie mógł pracować.
Zespół nie zaczął pracować od jutra. W spółce Stadion dopiero od lutego zatrudnione zostały dwie osoby – kierownik zespołu i jego zastępca. Kim są?
Jeden z radnych: – Obawiam się, że są to znajomi królika.
Tadeusz Dębicki, prezes spółki Stadion: – Nazwiska oczywiście nie są tajemnicą, ale wolałbym poczekać z ich podaniem do wiadomości publicznej do czasu, aż cały zespół zostanie zatrudniony.
Proces zatrudniania kolejnych konsultantów trawa. Docelowo ma być 10 osób. Na umowy o pracę. Za milion dwieście. Będą ciężko pracować, by odpowiedzieć na pytanie: czy stadion będzie za 200 czy za 360 milionów?
Tajemniczy projektanci
Stadion Górnika projektuje konsorcjum: GMT Sp. z o.o. z Mysłowic, Karpla Konsulting Sp. z o.o. z Krakowa oraz Zakład Remontowo-Budowlany „Sar-Bud s.c.” ze Szczawnicy. Ich ofertę wybrano pod koniec stycznia 2009. Za kwotę ponad 5 milionów złotych. 2 kwietnia minionego roku z firmami podpisano umowę na opracowanie dokumentacji projektowej.
– Chcemy wywiązać się z założeń budżetu przewidzianego na realizację projektu i zrobimy wszystko, by stadion był gotowy przed Euro 2012 – obiecywał Tomasz Pilch, prezes zarządu spółki GMT podczas podpisania umowy.
O firmach projektujących stadion Górnika wiadomo niewiele. GMT z Mysłowic – lider konsorcjum, projektuje głównie monitoring i alarmy. Czy ma na swoim koncie stadion? Raczej nie.
Sar-Bud to zakład remontowo-budowlany. Właśnie buduje swoją stronę internetową. Sar-Bud, ten ze Szczawnicy zajmuje się wykonawstwem. Natomiast projektuje Sar-Bud z Krakowa. Ale nie wiadomo co do tej pory zaprojektował.
Znany w Polsce architekt z Zabrza: – Firma projektująca stadion musi mieć doświadczenie w projektowaniu takich obiektów! To poważna inwestycja.
Na stronie internetowej spółki Karpla znajdujemy dużo ogólników. Nie wiadomo, czy firma projektowała kiedyś jakiś stadion. Za to jej właściciele chwalą się, że przygotowują kompletną dokumentację projektową dla danego przedsięwzięcia. Analizują możliwość wykonania i sfinansowania inwestycji. Mają też prawników. Oczywiście ubiegają się o pozwolenie na budowę.
To po co takim projektantom konsultanci? Pomoc w ubieganiu się o pozwolenie na budowę?
Architekt z Zabrza: – Każdy projektant musi mieć na dzień dobry w zespole architekta sprawdzającego, aby móc ubiegać się o pozwolenie na budowę. Bez sprawdzającego nie może przystąpić do przetargu, nikt nie podpisze umowy z takim projektantem. To byłoby zadziwiające, gdyby miasto wybrało firmę projektującą bez architekta sprawdzającego.
GMT, Karpla, Sar-Bud to znane marki?
– Nic mi nie wiadomo o tych firmach, a należę do Izby Architektów – stwierdza architekt.





