Michał Komar o Wtajemniczeniach w zabrzańskiej bibliotece
W biegu dnia codziennego dnia nie ma zbyt wiele czasu na przemyślenia na temat prawdy, szczerości i literatury. Czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej dała zabrzanom szansę na chwilę refleksji podczas spotkania autorskiego z Michałem Komarem.
Szkoda, że niewielu z tej szansy skorzystało. Jak pisała Wisława Szymborska „nie być bokserem to nie być wcale” i jest w tym dużo prawdy. Nie ma dzikich tłumów podczas wieczorów autorskich, ale czy to źle? Nie do końca. Stawia to literaturę na miejscu sztuki elitarnej, wysokiej, a nie każdy ma przecież potrzebę obcowania z czymkolwiek, co zmusza go do myślenia.
Spotkanie z Michałem Komarem, choć nie było frekwencyjnym hitem, stało się pretekstem do ważnych rozważań na temat roli książki w zdobywaniu mądrości życiowej, kulturze i sztuce rozmowy. Wszystko to w świetle powieści „Wtajemniczenia” autorstwa zaproszonego gościa. Pisarz opowiedział o swojej znajomości z Władysławem Bartoszewskim i Stefanem Mellerem. Potępił też publikację biografii Kapuścińskiego pióra Artura Domosławskiego, którą uznał za krzywdzącą dla wdowy po zmarłym reportażyście.
Michał Komar to pisarz mający na koncie wywiady – rzeki z wielkimi ludźmi polskiej polityki. We „Wtajemniczeniach” dotyka subtelniejszych strun i wydobywa delikatniejsze dźwięki. W kontakcie z autorem uderza fakt, że jest to człowiek z wielką klasą, niesamowitą kulturą i ciekawymi poglądami, które możemy poznać sięgając po jego publikacje.





